Żeby nie było, że tak całkiem nic ;-) Humor po chwilowym zwątpieniu w celowość przemijania już mi powrócił, zdrowie też, więc coś sobie dłubię.
Na początek szafeczka na klucze. Ciągłe poszukiwania kluczy mnie wykańczały, przez złośliwość losu zawsze były w innej kieszeni, innej torebce lub innej półce. A teraz wiszą sobie w przedpokoju w szafeczce, z której o dziwo jestem zadowolona. Może ze zdjęcia nie powala urodą, ale mój ciemny przedpokój nie pozwala na lepsze foty.
A teraz jeszcze karteczki.
Skoro wszyscy robią kartki schodkowe - to ja też ;-) i muszę się pochwalić, pierwszy raz sama coś kolorowałam. Metodą mocno chałupniczą, bo tym co było pod ręką, czyli podprowadzonymi Karoli żelopisami. Ale efekt chyba nie najgorszy.
Druga to ślubna kopertówka, w kolorach niekoniecznie tradycyjnych.
Miłego popołudnia wszystkim życzę :-)
Karteluszki jak zawsze pełne uroku, a szafka jak śliczna!
OdpowiedzUsuń