Jestem już tym zmęczona. A czym, zapytacie. Chorowaniem własnego dziecka. Dopiero co skończyła brać leki, była w zerówce 6 dni i co ? I gucio. Właśnie wróciliśmy od lekarza. Znowu antybiotyk i znowu zapalenie oskrzeli :-( jak tak dalej pójdzie, to moje dziecko będzie nieklasyfikowane w tej zerówce. Ech, życie ....
Pora na nowe twory. Takie tam, bez polotu, żeby tylko ręce zając.
Na początek karteczka na urodziny małej Marysi.
Karteczka ślubna, mocno inspirowana pracami
Mamuty
I jeszcze notes, w najlepszym połączeniu kolorystycznym jakie dotąd odkryłam.
Jeszcze się pochwalę, że wszystkie te urocze szydełkowe kwiatki przyjechały do mnie od
Agaty. Jeszcze raz dziękuję kochana :-)
Uciekam do mojego marudzącego dziecka, a Wam życzę miłego dnia.