poniedziałek, 28 maja 2012

dziękuję :-)

Emocje już unormowane, stan moich gnatów nie do końca, ale za to mam wiele nowych wspomnień, choć zdjęć to upamiętniających  niewiele. Tak to jest jak przez dwa dni się nie pamięta o tym, że aparat nosi się w torebce. Tak czy inaczej, wyjazd mimo wielu przygód podróżnych, był super i bardzo, bardzo dziękuję Asi i Brygidzie, za to, że nas przygarnęły :-)
A teraz pokażę Wam mały notes, który w bólach ( niestety dosłownych) powstawał prawie przez tydzień. Tak jak lubię - brąz, błękit  usiaplane tuszem i oczywiście z rapsodii - jeszcze się od niej nie odkleiłam. Miały być jeszcze szwy, ale tego już moje stawy nie zniosły.

Zabieram swoje obolałe paluchy i idę do kaszlącego dziecka - cóż rzeczywistość bywa bolesna ;-)

3 komentarze:

Dziękuję :-)