Tak - jestem bezrobotną. Tak - teoretycznie mam dużo czasu. Tak - teoretycznie nie mam co robić. A serio to tylko pierwsze jest prawdziwe, cała reszta tylko i wyłącznie w teorii. Pracy mam ogrom, bo szykuje się coś nowego, ładnego, wyjątkowego i częściowo mojego, ale o tym zrobi się głośno już niebawem, więc teraz o tym sza :-)
Rozstanie ze szkołą było trudne, ale tylko pierwszego dnia. Szkoła jak szkoła, ale to jednak dzieci...
Szybko się na nowo "zadomowiłam" . Choć dzień ostatnio trwa dla mnie zdecydowanie za krótko, udało mi się zrobić coś wyłącznie dla siebie. Znów Was zanudzę swoimi bazgrołami :-) może arcydzieła to nie są, ale są moje i o dziwo jestem z nich zadowolona. Wszystkie ręczne, bo na nowo odkrywam dawno zapomnianą miłość do ołówków. W rolach głównych tym razem: Karola, Nadia, Wojtuś i dziecko o nie znanym mi imieniu :-) Ostatnie to próba okiełznania akwareli, chyba jednak ołówki są dla mnie bardziej łaskawe.
Miłego korzystania z letniej pogody :-) My jesteśmy uziemione w domu - tak, Karola znowu chora :-/
Cudnie! Pieknie rysujesz i malujesz :)
OdpowiedzUsuńPiękne szkice - pełne radości i ciepła , masz talent, nie przestawaj ćwiczyć :) :)
OdpowiedzUsuńnie marudź Anulka:****
OdpowiedzUsuńrysunki cudne a na reszte nie mogę się doczekać taj jak i TY:)
Super:) Może wypróbuj węgiel? Dużo szybciej by rysunek postępował, a widać, że lubisz zostawiać cienie. Przy węglu każda kreska by nabrała znaczenia i wyrazu.
OdpowiedzUsuńoj chciałabym miec taki talent...wtedy mój synek miałby piekna pamiatke po mnie keidyś..:))
OdpowiedzUsuńŚwietna pamiątka!! Ja moje ołówki rzuciłam w głąb szafki, ale co roku latem staram się je na nowo odkryć, z różnym skutkiem. Może mnie Twój blog natchnie do szkicowania, albo do równie zapomnianych pasteli... Dziękuję :)
OdpowiedzUsuń