poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Marudnik bezrobotnego

Tak - jestem bezrobotną. Tak - teoretycznie mam dużo czasu. Tak - teoretycznie nie mam co robić. A serio to tylko pierwsze jest prawdziwe, cała reszta tylko i wyłącznie w teorii. Pracy mam ogrom, bo szykuje się coś nowego, ładnego, wyjątkowego i częściowo mojego, ale o tym zrobi się głośno już niebawem, więc teraz o tym sza :-)
Rozstanie ze szkołą było trudne, ale tylko pierwszego dnia. Szkoła jak szkoła, ale to jednak dzieci...
Szybko się na nowo "zadomowiłam" . Choć dzień ostatnio trwa dla mnie zdecydowanie za krótko, udało mi się zrobić coś wyłącznie dla siebie.  Znów Was zanudzę swoimi bazgrołami :-) może arcydzieła to nie są, ale są moje i o dziwo jestem z nich zadowolona. Wszystkie ręczne, bo na nowo odkrywam dawno zapomnianą miłość do ołówków. W rolach głównych tym razem: Karola, Nadia, Wojtuś i dziecko o nie znanym mi imieniu :-) Ostatnie to próba okiełznania akwareli, chyba jednak ołówki są dla mnie bardziej łaskawe.




Miłego korzystania z letniej pogody :-) My jesteśmy uziemione w domu - tak, Karola znowu chora :-/

6 komentarzy:

  1. Cudnie! Pieknie rysujesz i malujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne szkice - pełne radości i ciepła , masz talent, nie przestawaj ćwiczyć :) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie marudź Anulka:****
    rysunki cudne a na reszte nie mogę się doczekać taj jak i TY:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super:) Może wypróbuj węgiel? Dużo szybciej by rysunek postępował, a widać, że lubisz zostawiać cienie. Przy węglu każda kreska by nabrała znaczenia i wyrazu.

    OdpowiedzUsuń
  5. oj chciałabym miec taki talent...wtedy mój synek miałby piekna pamiatke po mnie keidyś..:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna pamiątka!! Ja moje ołówki rzuciłam w głąb szafki, ale co roku latem staram się je na nowo odkryć, z różnym skutkiem. Może mnie Twój blog natchnie do szkicowania, albo do równie zapomnianych pasteli... Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :-)