niedziela, 11 września 2011

Dzieciaki

Dziś nie będzie o mnie. Dziś o dzieciach, które mimo iż małe mają większy bagaż przeżyć niż nie jeden dorosły. 
Wkleję treść wiadomości od Pani Ani, która razem z mężem prowadzi Rodzinny Dom Dziecka:

"Szanowni Państwo od 3 lat prowadzimy Rodzinny Dom Dziecka. Wychowujemy 8 dzieci częściowo lub całkowicie pozbawionych opieki rodzicielskiej. Borykamy się z różnymi kłopotami, problemami: zdrowiem, nauką, zaburzeniami i deficytami, ale jesteśmy rodziną, taką trochę pokomplikowaną, ale zawsze. Odkryliśmy całkiem niedawno, że sami możemy prowadzić terapię naszych dzieci, sami tworzyć, odkryliśmy talenty i pragniemy kontynuować. Tylko podczas pracy, dzieci mówią, otwierają się, tworzą, usprawniają funkcje ruchowe itp. Razem robimy kartki okolicznościowe, podziękowania, ozdoby, bombki, próbujemy nowych technik, poznajemy a potem ozdabiamy nasz jeszcze praktycznie pusty dom, uszczęśliwiamy tych, którzy nam pomagają i bardzo nas to cieszy. Marzymy o zapoznaniu z techniką decupoage, zachwyca nas scrapbooking i cała gama cudów pasmanteryjnych. Tak nie wiele trzeba do rozwoju! Na przeszkodzie stoją nam już tylko ograniczenia finansowe. Stąd zwracamy się do Państwa o pomoc rzeczową. To co dla Państwa jest codziennością produkcyjną, handlową dla nas jest rarytasem. Prosimy o przekazanie â�� jak to mówią dzieci - â��śmieci magazynowychâ��, końcówek, papieru różnej faktury,\\ resztek kwiatków gramatury, koloru, guzików, cekinów, koralików, aplikacji, tasiemek, koronek, papierów produktów wybrakowanych, niekompletnych, czy wykorzystywanych wcześniej do reklamy, prezentacji lub pięknych, jak to u Państwa bywa kompletnych produktów. Chętnie przyjmiemy wszystko i zapewne wykorzystamy z pożytkiem. Dar od Państwa to szansa na lepszy rozwój naszych dzieci i zacieśnienie więzi rodzinnych. Bardzo prosimy o pomoc, chcemy uczyć się i poznawać."

Wczoraj spakowałam prawie wszystko co miałam i zawiozłam dzieciakom. Niewiele tego było i nie wielka ta moja pomoc. Ale może choć trochę dzieciaki będę miały radości, gdy coś z tego zrobią. 
Nie napiszę Wam z jakimi myślami wyszłam z tego domu, bo cały post musiałabym wykropkować, żeby ująć to jakie przepisy panują w naszym kraju. 
Dzieci przyjmą każdą pomoc, jeśli nawet coś nie będzie potrzebne im, to Pani Ania przekaże je tym, którzy tego potrzebują. " U nas nic się nie zmarnuje" to jej słowa.
Kochani, jeśli jesteście w stanie i chcecie pomóc zostawcie w komentarzu maila, prześlę Wam adres i numer telefonu do Pani Ani. 


 Zawsze warto pamiętać, że są tacy, którzy mają trudniej niż my. Miłej niedzieli, Ania

8 komentarzy:

  1. Prześlij mi adres proszę. Asia
    joasiawisniewska@hotmail.com

    OdpowiedzUsuń
  2. I ja poproszę. andulencja małpa o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo proszę o adres do Tej Rodziny :)
    malgodia@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu, wpadłam na Twojego bloga przez blog Asi i jeśli Dzieciaki dalej potrzebują papierów i innych różności, to bardzo chętnie podeślę coś Małym Twórcom :) rakuska.art@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu prześlij mi proszę adres takniechce@interia.pl Pozdrawia HePi:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aniu, i ja poproszę o adres na maila: brises@wp.pl

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :-)